Blog

ładowanie

Najmądrzejszy w pokoju

Thomas Gilovich i Lee Ross

O tym jak czytanie książek pomaga w życiu przekonałam się po raz kolejny. Przed moją rodziną stał poważny dylemat w postaci wyboru szkoły podstawowej. Ta fajna, ale daleko. Druga fajniejsza, ale prywatna i droga. Do kolejnej idą koleżanki z przedszkola…. Na szczęście w trakcie dokonywania wyboru czytałam książkę „Najmądrzejszy w pokoju” Thomasa Gilovicha i Lee Rossa. A tam opis badań w jaki sposób racjonalizujemy nasze wybory! I wniosek – bez względu na to co wybierzesz – będziesz zadowolony. Uff. Więc wybraliśmy szkołę najbliższą domowi, której dodatkową zaletą jest to, że zajęcia zaczynają się o 8.20. A rano każde 20 minut jest na wagę złota. Prawda, że dokonaliśmy świetnego wyboru 😊.

W tej książce zgromadzony jest opis wielu badań psychologicznych, podanych w bardzo zachęcającej formie. Zostającej w pamięci i zachęcającej do własnego korzystania z tej wiedzy. Nie na darmo autorzy cały czas apelują, byśmy to my byli tymi najmądrzejszymi w pokoju.
Autorzy opisują błędy poznawcze, mechanizm „hedonistycznego kołowrotu”, piszą że „osiąganie jest przyjemne, ale samo osiągnięcie szybko powszednieje”. Dają wskazówki przydatne w podejmowaniu decyzji – nie tylko biorąc pod uwagę stratę i zysk.

Autorzy pokazują również– jakże zgodnie z moją filozofią życiową – że nie zawsze chodzi o wielką zmianę. Czasem zmiana o 2% powoduje zmianę całej postawy życiowej. Tak było w przypadku Davida Ervina, północnoirlandzkiego lojalisty i dawnego bojownika, który przeistoczył się w polityka dążącego do rozwiązania konfliktu. Ervine, zapytany o powód zmiany wyjaśnił, że to kwestia „różnicy pomiędzy 49% a 51%”. Wcześniej był w 51 % przekonany o sensie prowadzenia walki, co czyniło go „100% terrorystą”. A teraz jest co prawda tylko w 51% przekonany, że rozmowy pokojowe mają szansę na sukces, ale to go czyni 100% działaczem na rzecz pokoju.

To książka także dla rodziców, nauczycieli i menedżerów. Każdy z nich czasem wygłasza zdawkowe pochwały, zamiast przyłożyć się do udzielenia rzeczowej informacji zwrotnej. Niestety powoduje to, że ludzie mogą mieć poczucie, że ich mierne wyniki spełniają oczekiwania, albo – jeszcze gorzej – że mentor, nauczyciel lub rodzic, wątpi w ich umiejętności i możliwość rozwoju.

Autorzy piszą w jaki sposób mądrze udzielać informacji zwrotnej uczniom. Opierając się na faktach, pokazując niedociągnięcia i wskazówki jak można je poprawić, ale też jednocześnie dając jasny sygnał, że ocena jest oparta o wysoki standard. I że nauczyciel wierzy, że uczeń jest w stanie wysoki standard spełnić. Wydaje mi się, że ten model znakomicie można przełożyć także na zarządzanie…

Badania zaprezentowane w książce mogą być też znaczące dla rodziców, którzy mają zwyczaj zbyt naciskać na swoje dzieci (źle), zamiast stosować delikatne zachęty (dobrze). Lepiej niech zapiszą swoje nastoletnie dzieci (szczególnie dziewczynki) na zajęcia sportowe, by uratować ich samoocenę (hmm, a co jeśli nie będą chciały? Może wtedy jednak pewien nacisk warto wywrzeć…)

Jak jeszcze książka wpłynęła na mnie? Zaczęłam więcej pieniędzy przeznaczać na przeżycia, a mniej na przedmioty. A jeśli już na przedmioty, to takie które zapewniają fajne przeżycia 😊. Wiedziałam wcześniej, że „być” zwiększa poczucie szczęścia bardziej niż „mieć”. Ale przekonująco brzmi teza, że jeśli twój nowy smartfon jest gorszy od poprzedniego to jesteś niezadowolony. Tymczasem tydzień wakacji w luksusowym hotelu niekoniecznie powoduje, że będziemy mniej zadowoleni z pobytu nad jeziorem w agroturystyce.

Więc zamiast kupić jakieś nowe przedmioty, wydaję te pieniądze na wyjazd z grupą przyjaciół w góry…

Ze sporą ilością badań spotkałam się wcześniej, ale nie zmniejszało to przyjemności jej czytania. Część przykładów pozwoliła zobaczyć badania w nowym świetle, przypomnieć sobie ważne zasady działania. Jakiś czas temu uruchomiłam akcję dobrosąsiedzką i z grupą fantastycznych osób wysprzątaliśmy zielony fragment naszej przestrzeni osiedlowej. Niestety, gdy przechodzę tamtędy idąc na spacer
z psem, znowu widzę porzucone plastikowe butelki, opakowania i inne śmieci. Miałam ochotę zrobić plakaty obraźliwie traktujące „śmietnikowców”. A książka przypomniała mi, że może lepiej zawiesić w różnych miejscach wizerunek oczu i zamienić treść obraźliwą na pokazującą, że 99% ludzi którzy tędy przechodzą dbają by miejsce pozostało czyste i piękne. Jaki będzie wynik? Jeszcze nie wiem. Ale na zastosuję rady i będę mierzyć efekty!

Agnieszka Lipka

Najmądrzejszy w pokoju

 


Niepoprawny adres email.
Imię i nazwisko jest obowiązkowe.
Treść wiadomości jest obowiązkowa.
Wiadomość nie została wysłana. Spróbuj ponownie.
Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy!
Twoja email został dodany do naszej bazy. Dziękujemy!
Przepraszamy, nie udało się dodać twojego adresu email do naszej bazy