|
Bajka o asertywności
Tekst: Agnieszka Maziarz-Lipka
Ilustracje: Agnieszka Świejkowska
Występują:
Jan Wrogi
Czesław Miękki
Zenobia Nieszczera
Melania Takajakapowinna
Król
W Królestwie Złotego Dilu panuje ogóle poruszenie.
Król wreszcie zdecydował ożenić się. Do tej pory mówił, że ma jeszcze
czas i zażywał radości życia kawalerskiego. Polowania, nocne hulanki, hazard,
wyścigi konne, liczne pojedynki. Ale teraz postanowił ożenić się.
Powiedział, że
dojrzał do decyzji i zupełnie nieistotne jest jaki wpływ na zmianę jego
postępowania było to, że coraz trudniej
było znaleźć towarzyszy do szalonych eskapad, ponieważ jego przyjaciołom
zabraniały szaleństw ....żony.
Oczywiście mógł znaleźć sobie młodzików jeszcze
nieżonatych, ale co za przyjemność być najstarszym w towarzystwie.
Tak więc
decyzja została podjęta. Czterech doradców króla: Jan Wrogi, Czesław Miękki,
Zenobia Nieszczera, Melania Takajakapowinna otrzymało polecenie znalezienia
właściwych kandydatek i przedstawienia ich Królowi.
Jan Wrogi udał się do znanej czarownicy, której specjalnością było zaklinanie
królewien w żaby. Wiedział, że w stawie czarownicy rechocze
przynajmniej kilka zaklętych, atrakcyjnych królewien.
– Czarownico!
Natychmiast odczaruj mi najładniejszą królewnę, bo jeśli nie, to zetnę ci
głowę! – oznajmił czarownicy natychmiast po przybyciu do jej chatki, na kurzej
łapce. Czarownica przelękła się – w końcu jej specjalnością były królewny, a nie
aroganccy urzędnicy króla. Wiedziała, że musi spełnić żądanie Jana Wrogiego.
– Pośpiesz się!
– zamachał mieczem koło głowy czarownicy Jan Wrogi – Nie mam czasu czekać aż
raczysz się zastanowić! Król czeka na królewnę. Wiem, że jesteś byle jaką
czarownicą i nic mi nie możesz zrobić. Ja jestem silniejszy więc radzę ci,
spełnij moje żądanie!
Czarownica
przygarbiła się, spuściła smutno głowę i udała się nad staw. Przywołała sporą
ropuchę z koroną na głowie i podała ją Janowi Wrogiemu.
– Tfu, co to za
paskudztwo!
– zawołał Jan
– Daj mi coś ładniejszego.
– Ale.... –
nieśmiało zaprotestowała czarownica.
– Bez gadania!
Bo ci... – i znowu pomachał mieczem.
Tym razem czarownica
przyniosła malutką złotą żabkę.
– Proszę –
powiedziała uśmiechając się leciutko – jak tylko Król ją pocałuje, ona przemieni
się w królewnę.
– No! Ale jak mnie oszukasz, to popamiętasz – na pożegnanie rzucił Jan Wrogi.
– Ciekawe jak
mnie znajdziesz – pomyślała czarownica i wzruszyła ramionami (ale tak by Wrogi
tego już nie widział).
Jan Wrogi przybył do Króla z żabką.
– Proszę Królu, przywiozłem Ci Królewnę. Jest zaklęta
jeszcze w żabę, ale wszyscy wiedzą, ze takie zaklęte są najlepsze. Nie mają
złych nawyków i nie są zbyt kapryśne. Na dodatek lubią wodę, więc często się
myją. Musisz ją tylko pocałować.
Ale Król miał
wyjątkową niechęć do żab.
– Ty ją pocałuj mój doradco. Ja nie przepadam za
płazami.
Jan Wrogi
spełnił żądanie króla. I żabka zamieniła się w królewnę. Ale jaką! Rosła, z
bicepsami, sporą nadwagą i lekkim wąsikiem nad wydatnymi ustami. Tupnęła nogą
tak, że aż tron się zatrząsł i beknęła głośno.
– No, no –
powiedział Król – nie jestem pewien, czy ta panna jest moim marzeniem. – Coś ty
zrobił szlachetnej czarownicy, że podarowała ci właśnie taki egzemplarz?
Musiałeś zachować się naprawdę wyjątkowo. Za to sam się ożenisz z królewną.
I Jan Wrogi nie
miał nic do gadania. Bo co powie król, to święte. A na dodatek nie mógł zemścić
się na czarownicy, bo żona mu nie pozwoliła.
Czesław Miękki
udał się na poszukiwania do pobliskich królestw. W jednym mieli samych synów i
też szukali królewien. W drugim królewna miała trzy latka, a król nie chciał
czekać. W trzecim czekała królewna. Trochę długo już czekała i od tego czekania
lekko przywiędła. Tak się ucieszyła, że przyjechał wysłannik od króla, że
rzuciła mu się na szyję i powiedziała, że w 5 minut spakuje się i już jedzie.
Czesław zająknął się, iż Król jest tak z 20 lat młodszy do Królewny. Słysząc to
Królewna zalała się potokiem łez.
– Naprawdę chcesz
mnie dyskryminować tylko ze względu na wiek? A mój szlachetny charakter? Moje
umiejętności gotowania? Moje hafty i majątek? Jestem spragniona ciepła i
miłości. Nie możesz mnie teraz zostawić. Już nikt nigdy do mnie nie przyjedzie.
I Czesław
zmiękł. Przywiózł ją Królowi. Król tylko spojrzał na Królewnę, wysłuchał
Czesława Miękkiego, który opowiadał, jąkając się ze zdenerwowania, o zaletach
królewny.
– To świetnie,
że ma tyle zalet. Mam nadzieję, że będziecie szczęśliwym małżeństwem.
I Czesław musiał
ożenić się z królewną. Bo co powie Król, to święte.
Trzeci doradca,
a właściwie doradczyni, Zofia Nieszczera, nie miała do końca szczerych
intencji. Tak naprawdę wcale nie chciała znaleźć królewny dla Króla, ponieważ
sama chciała zostać jego żoną. Po kilku dniach intensywnych ale pozorowanych
działań (przeglądania internetowych list rankingowych najpowabniejszych
królewien, wysyłania listów z zapytaniem ofertowym, bez wymaganych danych,
długich rozmów przez telefon z ... najlepszymi przyjaciółkami) przyszła na
audiencję do Króla.
– Całymi dniami
i nocami szukałam właściwej kandydatki – westchnęła smutno, słaniając się
wdzięcznie ze zmęczenia – ale żadna nie odpowiada ani urodą – bo każda brzydsza
od Ciebie Panie (tu spuściła skromnie oczęta, jakby uroda Króla ją oślepiała).
Żadna nie dorasta do stóp Twojej mądrości (skłoniła głowę w pokorze). Żadna nie
posiada umiejętności, które chociaż trochę przybliżałyby ją do Twojego poziomu.
I żadna nawet majątku właściwego nie posiada, by być godna zostać Twoja
wybranką.
Król aż się
wyprostował na fotelu i wypiął pierś dumnie do przodu (któż z nas potrafi
oprzeć się sile komplementów). Zaniepokoił się jednak.
– Cóż w takim
razie mi pozostaje, moja doradczyni. Jeśli żadna królewna nie jest godna, a ja
przecież muszę się ożenić?
– Może żona nie musi być królewną? Może wystarczy by była piękna i mądra i
potrafiła dbać o Ciebie, tak jak ja to robię...- wyszeptała skromnie i cichutko
Zofia Nieszczera, oblewając się pąsem, który dodawał jej niezwykłego uroku.
Króla urzekła
troska Zofii Nieszczerej. Chociaż dalej czuł pewien niepokój. Nie wiedział co,
ale coś było nie tak. Zofia była piękna, mówiła
tak, że można jej było słuchać i słuchać. A jednak...
– Chciałabyś zostać moją żoną ? – zapytał.
– Ależ Królu,
nawet nie śmiałam marzyć o takiej propozycji. To dla mnie zaszczyt.
– Taak. Wiesz, muszę o tym pomyśleć. Jesteś taka piękna.
Zofia Nieszczera
wychodziła z sali królewskiej zachwycona swoimi umiejętnościami i tym, że
zostanie żoną króla. A król myślał. Był w rozterce. Zofia bardzo mu się
podobała. Była piękna i pięknie mówiła. Podobała mu się ale jednocześnie
budziła niepokój. Z jednej strony można to także było jej policzyć na plus. W
końcu to atrakcyjne gdy kobieta budzi niepokój w mężczyźnie. Ale Król był nie
tylko mężczyzną. Był także królem. I jako król musiał być pewny swej wybranki.
Zawołał więc swego nadwornego szpiega i poprosił, by poobserwował Zofię przez
jakiś czas. Szpieg nie musiał się długo wysilać.
Już godzinę później był
świadkiem, kiedy Zofia, zaśmiewając się, opowiadała
swojej przyjaciółce jak prawiła komplementy Królowi i jak ten się puszył
gdy je słyszał. Przechwalała się, że za pomocą sprytnej sugestii wmówiła
Królowi, że jest najlepszą kandydatką na żonę.
I jak ćwiczyła, by rumieniec na
jej twarzy pojawiał się na zawołanie (Powiedziała, że wystarczy, gdy sobie
przypomni, że mama przyłapała ją kiedyś na kłamstwie. I ten rumieniec nie był
ze wstydu, że kłamała tylko ze złości, iż się dała złapać). Powiedziała też,
że Król tak się daje złapać w sidła komplementów, a przecież ani taki piękny, a
już na pewno nie taki mądry. A jej zależy tylko na tym by być Królową. Bo być
Królową, to jest naprawdę COŚ.
Szpieg nie
musiał dłużej słuchać. Wrócił do Króla i powiedział co usłyszał (nie powiedział
tylko, że usłyszał też iż Król nie jest piękny ani mądry. Szpieg był dosyć
ostrożny i wiedział, że nie wszystko trzeba
powtarzać. Na dodatek Zofia była taka piękna. Nie trzeba jej bardziej
szkodzić niż to konieczne).
Król szybko
podjął decyzję, wezwał Zofię do siebie. Poprosił by zaniosła czarownicy list.
Zofia oczywiście okazała, że jest szczęśliwa, mogąc spełnić polecenie Króla
(myśląc jednocześnie: „Poczekaj, tylko zostanę Królową, pokaże ci, co to znaczy
wydawać polecenia”). List był napisany szyfrem, ponieważ Król już wiedział jak
szczera i uczciwa jest Zofia. W liście (gdybyście go odszyfrowali) była
napisana prośba do czarownicy, by zamieniła Zofię w ropuszkę. Co prawda nie jest
ona prawdziwą królewną, ale mogłaby startować w konkursie na królową manipulantek, więc czary, które zwykle działają na królewny i na nią powinny
podziałać.
Czarownica list
dostała i zrobiła to o co Król ją prosił. Bo co powie Król, to święte.
I w ten sposób został królowi czwarty
doradca. A właściwie doradczyni – Melania Takajakapowinna. Mimo niepowodzeń z poprzednimi doradcami Król był
spokojny. A to dlatego, że jak dotąd wszystko co robiła Melania było takie
jakie powinno być. Ni mniej ni więcej tylko takie jakie powinno. Jan Wrogi
czasem miał bardzo spektakularne sukcesy. Potrafił osiągnąć to, co nie udawało
się nikomu innemu. Ale potrafił osiągnąć głównie
sukcesy jednorazowe. Pozostawała po nim spalona ziemia i ogólna
niechęć. Także Czesław Miękki miewał duże sukcesy. Chociaż i jego, i skarb
królewski kosztowało to więcej niż można było się spodziewać. Jednak dzięki Czesławowi panowały dobre stosunki z sąsiednimi królestwami.
A już szczególnie
tym, w którym rządził ojciec zwiędłej królewny (wszyscy
w królestwie mieli dosyć jej płaczu, że nikt
jej nie kocha i nie jej nie lubi). Także Zofia miała spektakularne sukcesy,
dzięki którym skarb państwa był ciągle pełen. Przekonała poddanych jakim
dobrodziejstwem jest płacenie podatków. Tego nie udało się zrobić nikomu
wcześniej (właśnie w uznanie tej zasługi Król postanowił tylko zamienić ją w
ropuchę. W końcu staw czarownicy miał najczystszą wodę w królestwie. I bocianom
wstęp był wzbroniony).
Jednak jeśli
trzeba było nawiązać współpracę długofalową, jeśli trzeba było pracować z kimś
trudnym i bronić skutecznie ale i z szacunkiem – to wszyscy mówili – Tu potrzeba Melanii.
I tym razem gdy
przyszła, miała przygotowane wszelkie potrzebne informacje. Lista pięciu
królewien
z opisanymi mocnymi i słabymi
stronami. W załączniku zdjęcie, list motywacyjny królewny, nagrany wywiad, i
bilans ekonomiczny reprezentowanego królestwa.
Król przejrzał wszystkie
kandydatki.
– Którą doradzasz, Melanio?
– Królu, w wielu rzeczach bardzo chętnie dzielę się swoją wiedzą, doświadczeniem. Ale w tym
przypadku tylko Ty możesz dokonać wyboru.
– Ale ja chcę, żebyś to Ty wybrała.
– Królu, to
będzie Twoja żona, będziesz z nią spędzał noce i dnie przez wiele lat. Tylko
jedna osoba może dokonać wyboru. I to ty jesteś tą osobą.
– Czy to znaczy
– niemal rozgniewał się Król – że nie chcesz mi pomóc?!
Melania miała
jednak doświadczenie w rozmowach z silnymi i stanowczymi partnerami. I miała
jeszcze jedną, niesłychanie ważna cechę – była świadoma swojej wartości i dlatego była odważna.
– Królu. Jesteś
dla mnie bardzo ważną osobą. Można nawet powiedzieć, że najważniejszą. I zawsze
chcę Ci pomagać. Są jednak decyzje, w których podjęciu nie mogę uczestniczyć.
– Boisz się, że źle wybierzesz i będę zły?
– Nie Królu.
Królewny, które są ci przedstawione są bardzo atrakcyjne. Starannie
przygotowałam listę. I nie boję się podejmowania decyzji.
– To dlaczego nie chcesz zadecydować o wyborze królewny.
– Bo to zbyt
bolesne dla mnie Królu – odrzekła Melania śmiało, choć z drżeniem w sercu. Bo
Melania miała jeszcze jedną ważną cechę – potrafiła mówić o swoich uczuciach.
– Zbyt bolesne,
czemu? – zapytał Król nieco nieśmiało, ale także z drżeniem w sercu. Król
bowiem nie był wcale przyzwyczajony rozmawiać o uczuciach.
– Bo ja
Królu.... – uff, są jednak pewne granice śmiałego mówienia o uczuciach,
szczególnie gdy rozmawia się z Królem.
– Tak? - Król aż wstał z tronu.
– Bo ja Cię kocham Królu.
– Kochasz mnie?
– Król opadł z wrażenia na tron. To
chyba pierwszy raz w
bajce doradca Króla mówi mu w ten sposób, że go kocha. I nagle Król pojął (tak czasem się
zdarza, iż najważniejsze rzeczy długo są dla nas niezrozumiałe, aż w pewnym
momencie stają się oczywiste),
że najlepszą żoną będzie osoba, którą on szanuje i o której wie, że ona szanuje
jego. Która zawsze powie mu prawdę, bo jest odpowiedzialna i
nie boi się. Która potrafi pomóc i potrafi też
nie zgodzić się, gdy coś jest to sprzeczne z jej wartościami, lub gdy po prostu nie
może lub nie chce czegoś zrobić.
I pojął Król, że
najlepszą żoną będzie Melania.
– A jak brzmiałaby Twoja decyzja, gdybym zapytał, czy Ty zostaniesz moją żoną? –
zapytał Król.
– Brzmiałaby
„tak”, Królu – powiedziała Melania i rozpłakała się ze szczęścia. Bo można być
bardzo odważnym i rozpłakać się ze wzruszenia.
– A więc Melanio
zostaniesz moją żoną – powiedział Król. I tak się stało, ponieważ co powie
Król, to święte.
|