|
Rozwój to proces czy jednorazowe zdarzenie?
Zanim przeczytasz ten artykuł chciałabym zadać Ci kilka pytań.
Zakładam, że skoro go czytasz jesteś:
a. osobą mająca wpływ na rozwój ludzi w firmie;
b. osobą mającą przynajmniej chęć mieć wpływ na rozwój ludzi w firmie;
c. osobą mającą chociaż wpływ na własny rozwój.
Wychodząc z tego założenia kontynuować będę zadawanie pytań... Kiedy myślisz o rozwoju ludzi zakładasz następujące działania:
Metoda ABCD J
a. analizę potrzeb szkoleniowych;
b. zakup szkolenia zamkniętego lub otwartego;
c. wysłanie ludzi na to szkolenie;
d. koniec działań w kwestii szkolenia.
A może...?
Metoda ABCDEFG J
a. analizę potrzeb szkoleniowych;
b. zakup szkolenia zamkniętego lub otwartego;
c. wysłanie ludzi na to szkolenie;
d. zebranie informacji o tym co było na szkoleniu (w postaci raportu, materiałów, informacji, które udzielili szkoleni);
e. przekazania informacji przełożonym, czego mają teraz wymagać od swoich pracowników i
jakie nowe umiejętności utrwalać u tychże
(zakładam, że przełożeni:
- byli na takim szkoleniu
- już sami mają świetnie dane umiejętności rozwinięte);
f. ustalenie z przełożonymi jak ma wyglądać cykl coachingowy – jako procesu trenowania, by utrwalić zachowania;
g. ocenę wdrożenia kolejnych umiejętności – pod
kątem czy należy nadal rozwijać daną umiejętność, czy też wspierać by utrzymała się na już osiągniętym
poziomie, a rozwijać kolejną.
Co najczęściej jest stosowane w Twojej pracy? Model ABCD czy model ABCDEFG?
Nie pytam co chcesz by było stosowane, pytam co JEST stosowane.
Z mojego doświadczenia wynika, że najczęściej jest to model ABCD.
A teraz zadam pytanie kluczowe. Poprzednie pytania były pytaniami pomocniczymi, by pytanie kluczowe wybrzmiało
w pełni, wzmocnione dodatkowo.
Pytanie brzmi następująco:
Czy uczenie jest procesem? Czy jednorazowym zdarzeniem?
Czy rozwój jest procesem? Czy jednorazowym zdarzeniem?
Jeśli rozwój, nawet jednej umiejętności, jest procesem, to dlaczego traktujemy go jako jednorazowe zdarzenie?!!!
Szkolenie i już!
Rozumiem, że musimy liczyć się z kosztami. Szkolenia kosztują. Więc skoro już inwestujemy, to wyciągnijmy
maksimum zysków z tej inwestycji!
Gdy budujesz budynek na wynajem, chcesz wynająć całą powierzchnię, a nie tylko drugie piętro.
Dlaczego gdy inwestujemy w ludzi, nie
chcemy wykorzystać tego co zainwestowaliśmy w jak największym stopniu?
Na szkoleniach słyszę często od
uczestników – te metody są fajne, ale zapominamy o nich niedługo po szkoleniu.
Dlaczego menadżerowie nie pomagają ludziom lepiej zapamiętać i nabrać nawyku stosowania nowych rzeczy?
Nie można wykręcić się brakiem pieniędzy
– menadżerom i tak płacimy za ich pracę. A jednym z zadań menadżera jest rozwój ludzi.
Nie można wykręcić się brakiem czasu – jeśli tak, oznacza to, iż źle zostały ustalone priorytety!
Czy można wykręcić się brakiem umiejętności?
Być może, ale to niebezpieczna wymówka dla menadżera!
Uczenie się jest procesem.
Rozwój jest procesem.
Nie myśl, że jednorazowe szkolenie, jednorazowe zdarzenie wiele zmienia!
Jasne, iż najbardziej ambitni, najlepsi
wezmą dla siebie najwięcej. A może mogliby mieć jeszcze więcej satysfakcji?
A co z pozostałymi?
Wymagaj, gdy wysyłasz ludzi na szkolenie aby:
-
pracownicy
przyjechali z indywidualnym planem działania – rozpisanymi umiejętnościami,
które powinni rozwijać;
-
trener napisał
raport po szkoleniu, w którym wymienia konkretne umiejętności, jakie były na szkoleniu rozwijane i czego ludzie się nauczyli (to oczywiście powinno być przede
wszystkim w programie szkolenia, jednak dobry raport to przypomnienie);
-
trener napisał wnioski po szkoleniu – co ludzie powinni dalej rozwijać;
-
odbyło się
spotkanie zespołu (zespołów) na którym uczestnicy streszczają co było na
szkoleniu, czego się nauczyli;
-
szef zespołu
ustalił z każdym z pracowników co będą rozwijać teraz, a jakie umiejętności później (kalendarz coachingowy);
-
szef zespołu
egzekwował wykorzystywanie konkretnych umiejętności.
A teraz przykłady:
Metoda ABCD
Dział szkoleń zbadał potrzeby szkoleniowe. Między innymi okazało się, że pracownicy mają problem z organizacją pracy,
dopilnowaniem terminów. Czasem siedzą po godzinach, mimo że nie są zbytnio
przeciążeni zadaniami (są oczywiście przeciążeni J, ale nie zbytnio). Dział szkoleń, stwierdził, że
znajdzie dobre szkolenie z planowania czasu i zadań. Jak pomyślał tak zrobił.
Wybrana została przyzwoita firma szkoleniowa. Ludzie pojechali na szkolenie (w
miłe miejsce J). Zrobili mnóstwo ćwiczeń, dowiedzieli się co to zasada Pareto, macierz Eisenhower’a,
nauczyli się jak planować dzień i jak ustalać cele długoterminowe. Nawet nauczyli się jak mówić
"NIE", kiedy ktoś chce nadużywać ich dobroci. Ocenili szkolenie
bardzo wysoko. Wrócili do pracy. 50% nawet planowało przez cały następny
tydzień! Pozostali chcieli, ale nie zdążyli, bo zanim otworzyli kalendarz lub
Outlooka dostali tyle zadań, że nie mieli czasu, by cokolwiek zaplanować.
Po miesiącu w zespole zostały 2 osoby planujące codziennie. 4 osoby, planujące „jak im się przypomni”. I 10 osób, które z planowania pamiętają tyle, że
były na szkoleniu.
I tyle zostało z tej inwestycji...
Metoda ABCDEFG
Początek taki sam. Dział szkoleń
zdiagnozował, zaplanował, zrealizował szkolenie.
Szef zespołu został uprzedzony, że jego
zadaniem będzie zmotywowanie ludzi do wykorzystywania umiejętności poznanych na
szkoleniu (szef szefa będzie z nim rozmawiał na ten temat). Szef zespołu – po
szkoleniu – spotkał się z zespołem na 30 minut. Wcześniej poprosił ich by
przynieśli na spotkanie materiały ze szkolenia. Na spotkaniu każdy miał zadanie
opowiedzieć czego nauczył się na szkoleniu.
Szef przeczytał też raport
poszkoleniowy, w którym było napisane:
-
uczestnicy potrzebują wsparcia, by konsekwentnie stosować plany;
-
gdy szef im zleca zadanie, jeśli tylko można, powinien zapytać na kiedy mogą to zadanie
wykonać (a atmosfera powinna sprzyjać realistycznym odpowiedziom);
-
szef powinien
podjąć dyskusję z pracownikiem, dlaczego ten podaje dłuższy termin wykonania
zadania, niż oczekuje przełożony;
-
szef powinien
podjąć dyskusję z pracownikiem, gdy ten podaje termin nierealistycznie krótki J.
Spotkanie się odbyło, szef dowiedział
się czego nauczyli się jego ludzie. Zapytał, czego potrzebują od niego, by
codziennie planować. Odpowiedzi zanotował.
Kiedy widział, że ktoś zaczyna pracę od
zaplanowania dnia – chwalił i doceniał. Kiedy zauważył, że ktoś porzucił
planowanie zaczynał rozmawiać, pytać jak mu idzie planowanie zadań.
A przede wszystkim sam nauczył się do
swoich ludzi planować – także codziennie planuje zadania. Cele stawia zgodnie z
zasadą SMART i razem z pracownikami przekłada je na konkretne działania.
Rezultat:
12 pracowników planuje zadania, sami na
koniec dnia rozliczają się z zadań „odhaczając” wykonane, a przepisując na
następny dzień, te które nie zostały wykonane. 4 osoby planują dosyć
nieregularnie – z tymi szef częściej rozmawia.
Efekt:
Terminowość wykonywanych zadań jest
niemal 100% - szczególnie przy zadaniach ważnych. Ludzie przestali siedzieć po
godzinach. Rzadziej ich co prawda można spotkać w pracy jak spokojnie rozmawiają sobie o czymś w pokoju socjalnym, częściej za to w... knajpie, lub na basenie z rodziną, bo mają na
to więcej czasu i siły...
|