Empatia w dobie pandemii…

Przemyślenia

Podczas ostatniego spotkania zespołu ludzie odzywali się do siebie w tak nieprzyjemny sposób, że doprowadziło to do kłótni.  Nigdy wcześniej tak ze sobą nie rozmawiali. Kiedy pracowali razem w biurze, byli dla siebie życzliwi, dużo razem żartowaliśmy. Teraz zdarza się, że jest niemiło.

Wcześniej zadecydowaliśmy, że po pandemii będziemy pracować 3 dni w domu a dwa w biurze. Ale teraz się waham, czy wszyscy nie powinni wrócić do biura…

Mówiłyśmy też o tym,  że wszyscy są zmęczeni. Wcześniej wychodzili z biura koło szesnastej, a teraz praca rozciąga się na cały dzień, jeszcze o dwudziestej siedzę przy komputerze.  Bo w ciągu dnia przecież trzeba podać obiad, ogarnąć dzieci. W oczy rzuca się nieporządek, który przeszkadza, szczególnie gdy  do rozwiązania jest problem angażujący mocno wysiłek umysłowy. No i trudniej się zdyscyplinować gdy nie masz ograniczeń czasowych….

Jest też bardzo dużo formalnych spotkań. Trudno się przypadkiem, spontanicznie spotkać na Teams czy Zoomie.  Wcześniej można  było coś przegadać na kawie w kuchni, albo zadać pytanie
„w przelocie”, teraz każda taka rozmowa musi zostać zaplanowana, zaakceptowana. A przecież nie będziemy robić pięciominutowego spotkania, więc od razu zbierzmy jeszcze inne tematy….

Na spotkaniach pracownicy raczej nie włączają kamery, bo nieeee, nie lubimy kamery. Niektórzy się nie widzieli od pół roku.  

Teraz ostatnio się to zmienia, bo do zespołu dołączyło dwoje nowych pracowników
 i menedżerka chce by zobaczyli wszystkich, a nie tylko poznali ich głosy.

Powzdychałyśmy jeszcze z tęsknoty za spotkaniami bezpośrednimi – bo rozmawiałyśmy przez telefon i obiecałyśmy sobie zobaczyć się jak najszybciej, gdy tylko już będzie bezpiecznie.

Ale ta rozmowa została mi w głowie.

I kiedy czytałam książkę Daniela Golemana „Focus”[i], zatrzymałam się przy fragmencie, dotyczącym empatii.

Empatia składa się z komponentu poznawczego – czyli umiejętności dostrzegania, rozróżniania cudzych emocji. To zauważanie,  że ktoś się martwi, cieszy, boi. Tu też jest rozpoznawane natężenie tych emocji.

Za rozpoznawanie emocji i odbieranie emocji, odpowiadają różne części mózgu*. I ważny jest stopień pobudzenia  tych części.

Drugim komponentem jest część dotycząca współodczuwania tych emocji – czyli na ile się przejmujemy cudzymi uczuciami.

Psychopaci na przykład potrafią rozpoznać uczucia, często nawet lepiej niż przeciętny człowiek, ale kompletnie się nimi nie przejmują, wręcz przeciwnie – mogą je wykorzystywać przeciwko drugiej osobie.

Do tej części emocjonalnej należy troska  – czyli w jakim stopniu się przejmuję emocjami drugiej osoby, na ile chcę jej pomóc, wesprzeć, albo przynajmniej nie pogarszać jej stanu.

Dlaczego aż wnikam w budowę mózgu, odnosząc się do empatii? I jaki to ma związek z rozmową z menedżerką?

Otóż żeby ta część mózgu, która odpowiada za to że czujemy troskę
o innych, była odpowiednio pobudzona, musimy innych widzieć, być z nimi w bezpośrednim kontakcie.

Im bardziej jesteśmy od siebie oddaleni, tym bardziej maleje troska.

Żeby podkreślić jak bardzo troska może maleć, pozwolę sobie przypomnieć badania Milgrama[ii] – kiedy to pod pretekstem eksperymentu, dotyczącego procesu uczenia się, badani razili prądem nieszczęsnego „ucznia” (uczeń był fałszywy i prąd był fałszywy, ale badani tego nie wiedzieli). Jeśli „uczeń” był w tym samym pomieszczeniu, badani znacznie częściej odmawiali rażenia go prądem. Ale jeśli  był oddalony, tylko słychać było jego krzyk (i apel o zaprzestanie, bo go boli i ma chore serce), ludzie znacząco częściej stosowali wyższe dawki, a nawet dawkę śmiertelną***.

Kiedy się widzimy,pozostajemy w  bezpośrednim kontakcie, mechanizm troski jest silniejszy.

Sama niedawno napisałam naszej graficzce w e-mailu, w odpowiedzi na jej projekt słowa: Stanowcze NIE. Ona odebrała ten komunikat  jako to, że krzyczę. Zupełnie nie miałam takiej intencji. Chociaż, kiedy przeczytałam to co napisałam, dla mnie samej zabrzmiało to jak podniesiony głos. Gdybyśmy siedziały obok siebie, na pewno bym się do niej tak nie zwróciła.

Co możemy w dobie pandemii, nieustannych zdalnych spotkań, częstszego pisania niż rozmawiania, niechęci do włączonych kamer coś z tym zrobić?

Po pierwsze uświadomić sobie ten mechanizm.

Jasno powiedzieć – Słuchajcie, kiedy jesteśmy od siebie oddaleni, zmniejsza się nam troska o siebie nawzajem. To co wcześniej przychodziło nam naturalnie, teraz jest trudniejsze. Dlatego warto byśmy dokładali szczególnej staranności w pisaniu, rozmowach na zdalnych spotkaniach.[iii] Możesz sobie nakleić na ekran karteczkę: uwaga deficyt pierwiastka troski!

Po drugie – on-linowe spotkania mniej formalne

Na ploty, pogadanie o niczym, tak jak codziennie robiliśmy to w biurze, mijając się na schodach, robiąc sobie kawę w kuchni. Zapytanie co słychać, niekoniecznie o kolejnych wskaźnikach pandemii, ale osobiste – na tyle ile osobiste były rozmowy wcześniej.

Po trzecie wzmóż uwagę

Szczególnie zwróć uwagę na osoby, które teraz zachowują się inaczej niż kiedyś.

Na osoby kiedyś „rozgadane” a teraz bardziej milczące. Na tych, którzy zwykle byli mili, a teraz czasem są opryskliwi.

Zamiast pomyśleć – że zrobił się wredny, pomyśl, że może mu być  szczególnie trudno.   Myślenie o innych, pomaganie, nie tylko wspiera innych, ale też dobrze robi nam samym – kiedy mogę pomóc, zwiększa mi się poziom oksytocyny, jednego z hormonów szczęścia.

Też mam większe poczucie sprawstwa – bo robię coś konstruktywnego, panuję nad swoimi emocjami i mogę pomóc komuś nad nimi panować. A to zwiększa poczucie szczęścia i  odporność psychiczną.

Po czwarte – nie możemy spotkać się w biurze. Ale na spacerze?

Pójście na spacer, z zachowaniem bezpiecznej odległości to łączenie przyjemnego z pożytecznym – relacje i aktywność fizyczna. 

Po piąte…

Kiedy tyle osób przeszło na pracę zdalną, pojawiły się przewidywania, że oto nadeszła nowa era pracy, a biuro jest przeżytkiem. Wygląda na go jednak, że pogłoski o śmierci w tradycyjnie spotykających się zespołach były nieco przesadzone.

Z moich rozmów z pracownikami wielu firm wynika, że praca w domu bardzo im się podoba, pod warunkiem że czasem można pracować w biurze.

Więc jeśli będzie można, po prostu wracajmy do wspólnej pracy,  z wyrozumiałością traktując jej wady i doceniając to, że troska rośnie w kontakcie bezpośrednim.

Agnieszka Maziarz-Lipka


[i] „Focus. Sztuka koncentracji jako ukryte dążenie do doskonałości” Daniel Goleman
[ii] https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama Możecie też poczytać o nowej wersji eksperymentu „Posłuszni do bólu” Dariusz Doliński, Tomasz Grzyb
[iii] O tym jak świadome spostrzeganie własnych reakcji zwiększa racjonalne działania, sprzyjające współpracy możesz poczytać w „Zachowuj się Jak biologia wydobywa z ludzi to, co najgorsze, i to, co najlepsze” Robert M. Sapolsky
[iv] jakie ładne słowo „wzmóż”

Niepoprawny adres email.
Imię i nazwisko jest obowiązkowe.
Treść wiadomości jest obowiązkowa.
Wiadomość nie została wysłana. Spróbuj ponownie.
Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy!
Twoja email został dodany do naszej bazy. Dziękujemy!
Przepraszamy, nie udało się dodać twojego adresu email do naszej bazy