Szkolenia dofinansowane


Pasożyt w zespole, czyli o tym jak kropla przelała czarę…

 

Kiedy czytasz ten fragment, jak myślisz, kim jest Helena?  Dyrektorem? Liderem? Menedżerem projektu?

Nie.

Jest specjalistą w zespole, a właściwie już niemal byłym specjalistą (w tym zespole. Bo specjalistą nadal jest).  Jest wiele powodów dla których bardzo utalentowany i zaangażowany pracownik odchodzi z zespołu. W przypadku Heleny kroplą, która przelała czarę goryczy , było tolerowanie pasożytnictwa w zespole  i to, że z powodu nieuleczalnego zaangażowania wzięła na siebie rolę, której nigdy nie chciała pełnić, czyli rozliczanie pracownika.

Problem z Niuchem Obuchem (takie przezwisko dostał w zespole) narastał od dłuższego czasu. Jest  osobą, która nie realizuje zadań w terminie, a „przyparty do muru” tak długo prosi o pomoc, że w końcu otrzymuje tę pomoc w postaci… wykonanego za niego zadania. Wielokrotnie okazuje się, że brak zadania nie wynika ze złej woli, ale z tego że on nie potrafi go wykonać… Za to świetnie „koloryzuje” wykonaną pracę, podpinając się pod cudze realizacje, lub opisuje usprawnienia, jak już wyżej wspomniany upgrade, w postaci zmiany czcionki. 

Kiedy Maciej (tak oficjalnie ma na imię Niuch Obuch) następnego dnia nie pojawił się w pracy, menedżer zespołu poprosił by zatroszczyli się o jego zadania. Helena (jasnowidz, czy co) nie wytrzymała

Czy możesz mi wyjaśnić co oznacza „zatroszczyć się o zadania Macieja”? Bo pamiętam, że byłam w zeszłym tygodniu na urlopie. Czy ktoś wtedy troszczył się o moje zadania?

Menedżer nie odpowiedział na to pytanie…

Na czym polega problem w zespole? Czy odejście Heleny rozwiąże problem?

Zapewne domyślasz się, że nie.

Problemem na pewno nie jest Helena. Można nawet uznać, że to nie do końca Niuch Obuch jest problemem.

Problemem jest sposób zarządzania menedżera. Merytorycznego specjalisty, który niestety nie radzi sobie z monitorowaniem i rozliczaniem pracowników.  „Zarządzanie przez uśmiech” – tak nazywają ludzie w zespole zarządzanie swojego menedżera. I to działa, gdy ludzie są dojrzali i zaangażowani. I kompletnie zawodzi w przypadku Niucha Obucha.

Jeśli jesteś menedżerem i na dodatek w miarę miłym człowiekiem, to masz problem. Nie jest łatwo radzić sobie z pasożytami typu Niuch Obuch. Tym bardziej, jeśli prezentują oni typ serdecznego człowieka, przynoszącego co piątek ciasto (żona upiekła) i pokazującego zdjęcia swoich uroczych dzieciaków.

Można myśleć, że przecież on się stara (owszem), że to nie jego wina (nie?), że… Tu może się pojawić wiele racjonalizacji, dlaczego odpowiednio stanowcza reakcja się nie pojawia.  Tylko, że racjonalizacja nic nam nie daje…

 

O czym każdy (a szczególnie miły/troskliwy menedżer) powinien pamiętać:

  • Pasożyty się zdarzają nawet w najlepszym zespole. Czasem wpisują się w grupę tak zwanych pracowników-więźniów[i]
  • Jasne, może to system, organizacja powoduje, że ktoś zostaje pasożytem. Może źle przekazane zadania, za mały wysiłek menedżera rozwojowo-wspierająco-monitorujący…

Ale, no do jasnej ciasnej, menedżer ma w zespole kilku (kilkunastu) pracowników. I jeśli jednemu z nich zaczyna poświęcać znacząco więcej czasu i nie ma żadnych efektów, to naprawdę czas na podjęcie decyzji.  A właściwie na zareagowanie na decyzję pracownika.  Bo to jego decyzja, że pracuje na takim poziomie.

  • Niektórzy ludzie wykorzystują innych, szczególnie gdy są oni dla nich mili. Zdarza się, że traktują bycie miłym jako oznakę słabości. I żerują na tym, ponieważ odnoszą osobiste korzyści.
  • Pasożyty frustrują zespół i demoralizują go – skoro on może, to dlaczego ja nie? I co jak za chwilę okaże się, że inni zaczynają się zachowywać podobnie. Z powodu frustracji i tego, że mogą…
  • Pasożyty mogą wpłynąć na decyzję o odejściu przez innych pracowników, którym w pewnym momencie nudzi się bycie wykorzystywanymi.  Tak jak to się stało w przypadku Heleny, dla której nieudolność menedżera w radzeniu sobie z pracownikiem pasożytem była tą ostatnią kroplą, która przelała czarę goryczy i przesądziła o zmianie pracy.

I to jest już szczyt wszystkiego, że traci się dobrych ludzi, bo nie potrafi się poradzić ze słabymi!

  • zarządzaniu ważne jest by być elastycznym. Jeśli bycie miłym (od czego zawsze warto zaczynać) nie działa, czas na bycie mniej miłym.

Jeśli w Twoim zespole pojawia się podobny pasożyt, a Ty jesteś menedżerem, który troszczy się o zespół, czuje się odpowiedzialny za organizację,  musisz w pewnym momencie zrobić analizę

  • Ile czasu/wysiłku/emocji kosztuje ZESPÓŁ osoba pasożytująca w taki sposób jak Niuch Obuch?
  • Ile czasu/wysiłku/emocji kosztuje CIEBIE pasożyt? – naprawianie jego zadań, pilnowanie by ktoś inny naprawił, unikanie trudnych rozmów, planowanie zastępstw it.
  • Jak pasożyt wpływa na WIZERUNEK ZESPOŁU na zewnątrz i ile czasu poświęcasz na ukrywanie/naprawianie problemów między działowych?
  • Jakie straty przynosi pasożyt NA POZIOMIE FIRMY, jak utrudnia życie KLIENTOM?

I jak już to wiesz, to decydujesz się (lub nie?) na podjęcie kolejnych kroków.

  1. Poważna rozmowa z pasożytem. Oparta na faktach. Podkreślona emocjami
    i zaakcentowaniem, że już więcej nie godzisz się na taką pracę. Określenie planu działania, z jasno wyznaczonymi krokami, zasadami i… konsekwencjami.
  2. Wzięcie na siebie roli, którą w opisanym zespole przejęła Helena – czyli osoby z żelazną konsekwencją rozliczającej Jeśli trzeba – codziennie.
  3. Docenienie postępów, jeśli są
  4. Wyciągnięcie konsekwencji, jeśli postępów brak. Uwaga, brak konsekwencji jest tym na co czeka pasożyt. Jeśli nie są wyciągane, pasożyt spokojnie przeczeka nerwowe reakcje menedżera pozorując działanie i prowadząc rozmowy, nadal obdarowując ciastem menedżera i zespół.
  5. Miły i troskliwy menedżerze, nie myśl o sobie, że jesteś złym człowiekiem podejmując radykalne kroki. Czasem to jedyny sposób, by uratować pasożyta, który może być całkiem niewinną ofiarą nawyków, wyuczonej bezradności i innych schematów działania, z którymi sobie nie radzi (albo radzi na swój własny, kosztowny sposób). Często to jedyny sposób by uratować dobrą atmosferę i efektywność pracy w zespole.
  6. A co jak to nie podziała…

Nie możesz brać na siebie odpowiedzialności za życie drugiego człowieka, za jego wybory i decyzje. To decyzja tej osoby, że nie chce pracować w firmie i decyzja menedżera o rozstaniu z pracownikiem jest konsekwencją decyzji, którą podjął wcześniej pracownik.

Często od  menedżerów słyszę, że dramatycznie ich stresuje podjęcie decyzji o rozstaniu się z pracownikiem i zakomunikowanie tego. No, ja mam nadzieję! Brak przejmowania się takimi decyzjami świadczy o braku empatii, troski. A to pewne cechy, no powiedzmy szczerze, psychopatyczne.

Uwaga. Przykra.

Kiedy zaczynasz konsekwentną pracę z pasożytem, dokumentuj działania. Zlecone zadania, terminy, wyniki. Szczególnie przyłóż się także do prowadzenia dokumentacji całego zespołu.

Bądź życzliwy jak tylko możesz. Jeśli masz taką szansę, zaangażuj HR biznes partnera. Nie tylko z troski o pracownika, ale także z troski o siebie. Jeśli nagle zmienia się stosunek do pasożyta, może się okazać, że poczuje się on mobbingowany i będzie to zgłaszał.

Dlatego ważne, by pokazać wasz sposób pracy.

Uwaga. Miła.

Jednym z bardziej poruszających momentów była dla mnie praca jednego z menedżerów, który pokazał pasożytującej osobie, że jest dla niego ważna. I powiedział mu jasno, że nie toleruje takiego rodzaju pracy i że żaden z nich (ani pracownik, ani przełożony) nie zasługuje by tak działać. Pokazał pracownikowi, że taki sposób wskazuje na to, że sam pracownik także siebie traktuje bez szacunku.  To była mocna rozmowa i długa praca. Kiedy z tym menedżerem spotkałam się jakiś czas później, powiedział mi, że ten człowiek już nie pracuje u niego w zespole. Poczułam się rozczarowana. Tyle wysiłku i nic? Okazało się, że chłopak tak się zmienił i rozwinął swoje umiejętności, że awansował.

Pośmialiśmy się, że na jedno wyszło –  i tak odszedł z zespołu… 

Uwaga trudna

Czasem zdarza się, że nie możesz zwolnić pasożyta. Z różnych powodów. Nie będę się rozpisywać o układach związkowych (chroniących członków), ukryto/jawnych nepotyzmach. Ale wszyscy wiemy, że czasem się zdarzają. Co wtedy?

Włóż wysiłek w punkty 1-3. Nasz Niuch Obuch nie umiał wykonać zadania. I nie miał odwagi się do tego przyznać. Czasem bywa i tak. Musisz włożyć jeszcze więcej wysiłku by dowiedzieć się „ale o co chodzi”, szukać rozwiązań dla pasożyta, które pozwolą mu być bardziej społecznie przydatnym. Działaj małymi krokami i bądź konsekwentny. Ludzie nie chcą źle pracować dla samej satysfakcji złej pracy!!!  Drąż temat i szukaj właściwego podejścia.

Agnieszka Lipka

[i] O więźniach w następnym artykule pt. Wściekli i niewolni

 


Niepoprawny adres email.
Imię i nazwisko jest obowiązkowe.
Treść wiadomości jest obowiązkowa.
Wiadomość nie została wysłana. Spróbuj ponownie.
Twoja wiadomość została wysłana. Dziękujemy!
Twoja email został dodany do naszej bazy. Dziękujemy!
Przepraszamy, nie udało się dodać twojego adresu email do naszej bazy